Ruiny zamku Rogowiec, Góry Kamienne

Ruiny zamku Rogowiec
Tyle pozostało po średniowiecznej warowni…
Ruiny zamku Rogowiec
fot. Agata Kubiak

Dawno, dawno temu, w odległych mrokach średniowiecza, zamek Rogowiec zamieszkiwali rycerze-rabusie, słynący na całą okolicę ze swojej siły i brutalności. Napadali kupieckie karawany, rabowali mieszkańców, a na tych, którzy próbowali się im przeciwstawić, krwawo się mścili. Uchodzili za niezwyciężonych. Imię ich dowódcy budziło powszechną nienawiść, a strach przed strasznym odwetem paraliżował. Dzięki temu Schlossherren, bo tak zwano tych szlachetnie urodzonych rabusiów, napawali się siłą i bogactwem.
Jednym z mieszkańców wsi był pełen odwagi, prawości i zapału rzeźnik Jakub. Często bywał w zamku dostarczając zaopatrzenie. Z bliska więc widział i słyszał, do czego zdolni są zamkowi panowie. Narastały w nim bunt, oburzenie i chęć ukarania złoczyńców. Obmyślił plan opierający się na zaskoczeniu przeciwnika, udał po zgodę do królewskiego starosty i wyczekawszy na odpowiednią chwilę, przystąpił do działania.
Czarną, nieprzeniknioną światłem księżyca nocą, wspomagany przez zastęp królewskich zaciężnych, znając wszystkie zamkowe zakamarki, wyruszył przez gęstą knieję w stronę zamku. Sobie znanymi ścieżkami i przejściami przeprowadził swych druhów do zamkowego lochu. Niepostrzeżenie przeszli przez dziedziniec i weszli do wieży, gdzie raubritterzy dzielili swoje nowe łupy. Słychać było krwawe opowieści, śmiechy, a gorzałka lała się strumieniami. Zaskoczeni zbójcy sięgnęli po broń — przez chwilę w zamkowych murach słychać było tylko szczęk żelaza, krzyki i ferwor walki. Później wszystko ucichło. Zwyciężyła drużyna Jakuba. Nie brano jeńców, nie myślano o procesach, sprawiedliwość wymierzono według starych praw. Życie za życie. Tych, którzy przeżyli walkę, zrzucono z zamkowej wieży. Zaległa cisza i nastał spokój. Dziś, wśród mgieł, albo ciemną nocą z Rogowca czasem dobiega wycie zamkowych panów, pełne złości i goryczy. A może to tylko jesienny wiatr?

schronisko Andrzejówka, Przełęcz Trzech Dolin, Góry Kamienne
Schronisko Andrzejówka na Przełęczy Trzech Dolin, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Spędzając kolejny letni dzień w schronisku Andrzejówka postanawiamy się wybrać do ruin zamku Rogowiec, jeszcze niedawno uznawanym za najwyżej położony zamek w Polsce.
Byłam tam kiedyś z Tatą, przy okazji wycieczek Gaci i Kubusia, mniej więcej 16 lat temu, porą zimową. Z tamtego wyjazdu pamiętam piękną pogodę, rewelacyjną widoczność i dobre jedzenie w schronisku.
Tym razem był sierpień, gorąco, ale i deszczowo. Miałam nadzieję, że aura dopisze i na Rogowcu będziemy mogli sobie zrobić mały piknik.
Z Przełęczy Trzech Dolin, bo na niej wybudowano schronisko, ruszamy szlakiem żółtym w kierunku Przełęczy pod Jeleńcem.

Grzbiet Jeleńca, ze szczytem Rogowiec, znajduje się w Górach Suchych, zaliczanych do Gór Kamiennych. Jak sama nazwa wskazuje mikroregion ten jest ubogi w wodę, co wiąże się z jego budową geologiczną — tworzą go bowiem przede wszystkim skały pochodzenia wulkanicznego, czyli melafiry i porfiry. Charakteryzują się one małą przepuszczalnością. Niewielka ilość szczelin, sporadyczna ilość rumoszu i gleby, a także ubogość źródeł potoków powoduje, że woda z opadów spływa po stromych zboczach i nie trafia do zasobów podziemnych. Można to zaobserwować w suchych dolinach i ubogiej roślinności. Przeważnie.

Góry Kamienne
Jeleniec w Górach Kamiennych
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.
Góry Kamienne

fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Zaraz za drogą asfaltową prowadzącą do Rybnicy Leśnej znajduje się mały i niszczejący budynek. Swego czasu należał do Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, niestety z powodu złego stanu technicznego i braku funduszy na renowację przestał być użytkowany przez dzierżawców i niszczał. Od niedawna jest własnością prywatną, nadal pozostając w stanie ruiny.

Przełęcz Trzech Dolin, Góry Kamiennne
Na Przełęczy Trzech Dolin, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.
Przełęcz Trzech Dolin, Góry Kamienne

fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Szlak prowadzi początkowo asfaltową drogą wśród łąk, które przy odpowiedniej pogodzie stanowią wspaniały punkt widokowy. Od lewej widoczne są: Waligóra, Suchawa, stoki Włostowej, Przełęcz Trzech Dolin, Graniczna i Bukowiec.

Moją uwagę przykuwa  góra Bukowiec z doskonale widocznym, czynnym,  kamieniołomem melafirów.  To właśnie w tym wyrobisku znaleziono szczotkę ametystów (minerał ten towarzyszy trachybazaltom) o powierzchni 1 m2.  Jeszcze do niedawna przymierzano się do poszerzenia terytorium kamieniołomu o pobliski Klin. Na szczęście, pomysł ten zarzucono.

Bukowiec, Góry Kamienne
Kopalnia melafiru na zboczach Bukowca, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Idąc wygodnym, leśnym traktem docieramy do Przełęczy pod Jeleńcem. Nieco dalej znajduje się wylesienie, z którego podziwiamy Góry Kamienne z  grzbietem Waligóry i Ruprechtickým Špičakiem.

Waligóra, Góry Kamienne
Góry Suche z Waligórą widoczne spod Jeleńca, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak
Ruprechtický Špičak , Góry Kamienne
Tuż przed burzą….
Ruprechtický Špičak , Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Słyszymy odległe grzmoty, a niebo zasnute jest burzowymi, ciężkimi chmurami w kolorze szarego granatu. Sączą się przez nie charakterystycznie żółte i bardzo ciepłe promienie słońca. Uwielbiam tę magiczną atmosferę tuż przed burzą — nasycone barwy, miękkość ostrych linii, złudzenie spowodowane miękkim światłem i zapadającą ciszę tuż przed pierwszym gromem.

Góry Kamienne
Tuż przed burzą w Górach Kamiennych…
fot. Agata Kubiak

Obserwując trakcję chmur, decydujemy się iść dalej — burza powinna nas ominąć, natomiast wizja pikniku wśród ruin zamku się oddala ze względu na możliwość opadów.
Łagodnie podchodząc stajemy przed Skalną Bramą, popularną formacją skalną w Górach Suchych, której ściany tworzą mini wąwóz, a przynajmniej tak to wygląda dla laika.

Skalna Brama, Góry Kamienne
Skalna Brama w Górach Kamiennych
fot. Barbara Kubiak, 2020 r.
Skalna Brama, Góry Kamienne
Skalna Brama w Górach Kamiennych
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Formacja ta bowiem jest rodzajem osuwiska skalnego powstałego wskutek erozji grawitacyjnej. Kiedyś była to jedna skała, która pękła na pół i osunęła ok. 10 m w dół. W ten sposób powstało przejście znane dziś jako Skalna Brama, kiedyś nazywana Jelenią Bramą, od nazwy  pobliskiego szczytu.
Na ścianie przymocowano, z inicjatywy PTTK,  tablicę poświęconą byłym i przyszłym pokoleniom.

Skalna Brama, Góry Kamienne
Tablica pamiątkowa na Skalnej Bramie, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2005 r.

Skalną ścianę w bezsensowny sposób zniszczyli pseudoartyści, zamieszczając na niej bezładne napisy.
Bardzo lubię miejską twórczość artystyczną, natomiast tego typu mazaninę uważam za wandalizm, rażący w pięknych okolicznościach przyrody.

Skalna Brama , Góry kamienne
Tablica pamiątkowa na Skalnej Bramie, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Robię kilka zdjęć i ruszamy dalej w kierunku Rogowca szlakiem niebieskim.

Skalna Brama, Góry Kamienne
Przy Skalnej Bramie, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Podziwiając różniste kształty skałek kierujemy się w stronę wierzchołka.

Rogowiec, Góry Kamienne
Na stoku Jeleńca Małego, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2005 r.

Zaglądam na punkt widokowy z krzyżem i ławeczką skąd ładnie widać Wielką Sowę.

Rogowiec, Góry Kamienne
Wielka Sowa widoczna z punktu widokowego pod Rogowcem,
Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak
Rogowiec, Góry Kamienne
Punkt widokowy pod Rogowcem, w tle Wielka Sowa
Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Kilka minut później, po pokonaniu krótkiego podejścia stajemy na szczycie Rogowca, wśród ruin zamku o tej samej nazwie.

Ruiny zamku Rogowiec
Zarys cylindrycznej wieży obronnej, ruiny zamku Rogowiec, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Dziś po warowni wybudowanej, najprawdopodobniej, na zlecenie Bolka I Surowego pod koniec XIII wieku pozostało niewiele: pozostałości po basztach, dolne partie wieży, fundamenty budynku mieszkalnego czy częściowo zrekonstruowane fragmenty muru obwodowego.
Dziewięć wieków  temu kasztel zwany Hornberch prezentował się zgoła odmiennie. Powstały wśród mało dostępnych gór i lasów, w prawie bezludnej okolicy miał  służyć utrwaleniu władzy książęcej, bronić południowej, umownej jeszcze, granicy państwa i strzec traktu handlowego przebiegającego Doliną Rybnej.
Pierwotnie składał się tylko z tzw. zamku górnego — założenia o nieregularnym kształcie zbliżonym do trójkąta otoczonego murem obronnym z kamienia łupanego. Na niewielkim obszarze polany szczytowej, w obrębie muru, wzniesiono dwuskrzydłowy budynek mieszkalny oraz na dziedzińcu stajnie i zabudowania gospodarcze, a także dominantę całego założenia — cylindryczną wieżę (stołp).

W XIV w. warownia została przebudowana.  Postawiono nowy murowany budynek mieszkalny z piwnicami. Najprawdopodobniej wzmocniono stok Rogowca poprzez dobudowanie dwóch baszt połączonych wałem oraz wieżę bramną. Kształtował się też, prawdopodobnie, zamek niski. W opisywanym czasie właścicielem założenia był książę świdnicko-jaworski Bolko II Mały. Wtedy twierdza Hornsberg stanowiła jedną z najważniejszych tego typu obiektów całego księstwa. Zarządzał nią rycerz Nicolaus Bolcze, marszałek Bolka II Małego i ochmistrz księżnej Agnieszki. Później zamek w ramach umowy o przeżycie przeszedł w posiadanie Korony Czeskiej.

W XV wieku kasztel przebudowano po raz ostatni — w miejscu budynku mieszkalnego powstała  prostokątna wieża, powiększono też wieżę bramną oraz otoczono warownię drugą linią  umocnień. W XV w. został najprawdopodobniej zniszczony przez husytów i stał się siedzibą  Hansa i Nicklasa von Schellendorf — według jednych raubritterów,  a drugich Schlossherren, czyli tzw. „panów zamkowych”  jak nazywano zbuntowaną szlachtę księstwa świdnicko-jaworskiego, sympatyzującą ze stronnictwem czeskim. Działalność łupieżcza w rejonie zamku była dość intensywna i stała się odczuwalna w coraz szerszych kręgach. Fakt ten w połączeniu z określonymi sympatiami politycznymi sprawił, że cierpliwość popleczników Macieja Korwina się wyczerpała. W 1483 roku zorganizowano wyprawę, której celem stało się odbicie zamku. Wzięły w niej udział oddziały świdnickie i wrocławskie, którymi dowodził Georg von Stein zwany Praskim Sprzątaczem. Załoga zamku, mimo zaprawienia w bojach, nie mogła wygrać tej bitwy. Na pobliskim Jeleńcu ustawiono działo, ważące  ok. tony i wystrzeliwujące granitowe kule o średnicy 30-33 cm, o wadze wynoszącej ok. 50 kg. Ogień z niego skoncentrowano na kamiennym murze obwodowym założenia zamkowego. Po szturmie z zamku pozostało niewiele.  Teren opustoszał, a następnie resztki założenia wysadzono w powietrze na rozkaz  Władysława Jagiellończyka ok. roku pańskiego 1497.
Nigdy się nie odrodził, do dnia dzisiejszego pozostając zamkową ruiną ze wspaniałym widokiem.

Zimny deszcz i przenikliwy wiatr sprawiają, że po zrobieniu dosłownie kilku zdjęć schodzimy szlakiem żółtym na przełęcz, gdzie w zaciszu zarośli, jak mawiał Kubuś Puchatek, „przekąszamy małe Conieco”.

Ruiny zamku Rogowiec
Pod wierzchołkiem Rogowca, Góry Kamienne
fot. Waldemar Kubiak, 2020 r.

Dalszą część wędrówki odbywamy szlakiem niebieskim, aż do samej Andrzejówki.  Podchodząc wąską leśną ścieżką zdobywamy szczyt Jeleniec (902 mn.p.m.), czwarty co do wysokości w Górach  Kamiennych i Suchych.  Robię Kasi i Romkowi zdjęcie pamiątkowe i ruszamy dalej.

Jeleniec, Góry Kamienne
Na Jeleńcu, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

Na całym powrotnym odcinku, wędrując porą wiosenno-letnią łatwo można zapomnieć, że Góry Suche są suche i ubogie pod względem roślinnym. Za Turzyną mam wrażenie, że przedzieramy się przez dżunglę — małe drzewka, wysokie paprocie, kłujące krzaki… Pod koniec żartujemy, że przydałaby się nam maczeta.  Zmęczeni przedzieraniem się przez zarośla, ale w doskonałych nastrojach, schodzimy do szosy, wiodącej do schroniska.

Góry Kamienne
Leniwiec Sudeckiej Dżungli, Góry Kamienne
fot. Agata Kubiak

„Pogoda zmienną jest”, stwierdzam parafrazując klasyka (płeć podmiotu się zgadza) — znów jest duszno, wilgotno i gorąco, więc piknikiem, planowanym na Rogowcu, kończymy dzień na polanie przed schroniskiem.  

Obrazek charakteryzujący blog Agatowy Dziennik